[sekundę...] 
feed

bejbikowanie

[22.01.10/15:11]

Gosia aż piszczy by mieć dziudziusia z mężem własnym. Mają już synka dziesięciolatka, który zaczął chadzać własnymi drogami. Pan mąż nie podziela jej chęci posiadania dodatkowej latorośli. Dostałam od niej dziś wiadomość: Romek zapytał czy biorę jakieś tabletki no więc ja zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie. Więc on na to, że jest w takim razie zdziwiony i nic nie rozumie dlaczego. Pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że czekam na okres i dlatego. Ja będę musiała wrócić do tej rozmowy. Rozumiesz co on chciał powiedzieć – nie chce dziecka. Ja sobie tego nie wyobrażam, ja chce tak bardzo, że aż boli. Nie wiem co robić. Jest mi tak źle….. Boje się rozmowy z nim. Wieczorem będzie ciąg dalszy rozmowy. Już mi przysłał smsa że jak znajdę chwilę czasu żebym napisała dlaczego nie mam humoru i co mi jest (wcześniej dzwonił w jakiejś tam sprawie i brzydko mówiąc spławiłam go). Chciałabym jej powiedzieć coś co za działa, ale sama nie jestem poukładana. Jedyne co mi przyszło do głowy by uzdrowić sytuację, to napisałam jej, że faceci mają inne myślenie niż my, więc się na niego nie obrażaj bo on nie wie o co Ci chodzi, i że tak bardzo chcesz dzidziusia. Zresztą jemu nie można odmówić prawa, że on nie ma ochoty mieć bejbika. Póki co na razie, bo coś wymyślimy żeby chciał...
Na to ona: Masz rację, że nie mogę mu odmówić prawa do „niechcenia” dzidziusia ale jest tyle +… Tym bardziej że wiem, że byłby super szczęśliwy by maleństwo już było.
Teraz mnie ciągnie do teściów na weekend. A ja się waham czy jechać. 
Na koniec dodałam: Nie daj się , nie poddawaj.  Urządźcie sobie weekend bara-bara. Aha może on chce tam jechać bo był dzień babci i dziadka. 
I tak to wyglada, że każdy chce czegoś innego, bo jedni są z Wenus i inni z Marsa.

dodaj komentarz

Komentarze


brak komentarzy