Cudu nie będzie
[22.05.10/12:08]Już dawno nie miałam takiej soboty, dzieci od wczoraj nie ma. Mlody pojechał do Gorzowa do kuzynki a Mała jest u swojej przyjacółki. My wróciliśmy o 3 od Gosi, zrobiła sobie śliczny pokój.Po drodze odwiedziłam Żanetę, jej mąż właśnie wybył, a ona stała w oknie i paliła. Zapłakana, porzucona tymczasowo, bo w środku nocy on wróci, a ona czeka. Przytułam ją. Będzie wiecznie jego parobkiem , bo do tego ją sprowadził. Znalezione rajstopy w samochodzie i tego typu sprawy znosi. Ja ją uwielbiam bo jest dobra i prześliczna, ale widać dla niego aż za dobra. Powinnam się cieszyć dniem , bo słoneczko ładnie świeci, jem kalarepę i winogrona. Mój gotuje rosół na kaca. A główkuje jakim cudem można zrobić komuś aż taki mętlik w głowie.
Komentarze
...
ha, czyli chata wolna:))) Moje młode własnie wczoraj przyjechało, ale dziś już pewnie wybędzie po południu:)a twoja koleżanka...dużo znosi, za dużo zdecydowanie. Ale to jej wybór, choć pewnie tylko dlatego, że nie wie, że może wybrac inaczej, ale to już niestety ona sama musi wiedzieć, w środku siebie. Ech...