Dziewczyna, która igrała z ogniem
[20.01.10/14:06]
W sumie popołudnie zaczynało się dobrze. Przyszłam z pracy, z Ulą. Juz na korytarzu czułam zapach obiadu. Super wejść do domu po pracy z na stole czekał na nas obiad. Pieczony kurczak, ziemiaczki i surówka z sałaty lodowej. Ula chciała by z nią poodrabiać lekcje. Podzieliliśmy się obowiązkami. On usiadł z Małą, a ja pojechałam z Piotrem kupić mu obuwie zimowe, bo to co nosi przecieka. A poza tym wybiera się na ferie w góry. Poszliśmy do bunkra, może jakieś glany. Czarne, długie mają charakter te buty, ale sprzedawca zasugerował: nie kupujcie ich, bo mamy dużo reklamacji a poza tym są nie ocieplane, nogi marzną. No i dobrze pojechaliśmy do kerfura, wydałam trzy stówy, ale byliśmy zadowoleni. W tym czasie Ula odrobiła lekcje i pojechała z Nim na łyżwy. Była 19 jak wrócili, w tym czasie nastawiłam grochówkę. No i zaczęło się. Niby nic, ale poszły konie po betonie. On pyta ja u was, jak zakupy, opowiadam co i jak. Więc pytam a co u was? A On , u nas nic , tylko łyżwy. Mówię , no ale jak było: A On , no Ula powiedz mamie, a ja a co Ty nie możesz powiedzieć, a on a co mam ci raport zdawać, mam tu na baczność przed tobą stawać. Myślę, dwa dni wytrzymaliśmy bez kłótni. Nie musisz mi zdawać raportu, i ja też nie muszę ci już nic mówić, a on: dla mnie to ty możesz robić co chcesz, nic mnie to nie obchodzi. Więc wieczorem położyłam się w salonie z nowo rozpoczętą książką "Dziewczyna, która igrała z ogniem” 700 stron, jest co czytać. Poczułam się lepiej z tą książką w ręku. Przestałam myśleć o tym że ciągle musze pamiętać że jestem nikim. Rano spytał: czemu nie przyszłaś do mnie spać?. Nie przyszłam bo cię nic nie obchodzę, bo jesteś wulgarny i klniesz. Doprowadzasz mnie do smutku. A on: idź w h-j.
Komentarze
smutno tam
u was, nie daj się :)