jesteśmy na wczasach
[04.05.10/19:15]
W poniedziałek odzyskałam równowagę. Przez cały weekend na prochach przeciwbólowych. Czułam się jakbym zeszła z ringu. A głowa byłą obita deskami. Zaplanowałam wypad pod Berlin na Tropikalną Wyspę. Po ostatnich dniach żalu, bólu i rozpaczy wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę. Cud natury to może i nie jest, bo stworzony przez ludzi, a nie przez matkę naturę ale wielki pokłon pomysłodawcom, urbanistom i architektom krajobrazu. Leżeliśmy na leżaczkach, piasek na plaży , wokół lasy, puszcze, palmy. Zieleń żywa i co jakiś czas napotkać można żółwia który przechodzi przez chodnik. Wodospady to następna atrakcja. Znaleźliśmy sobie pomysł i pływaliśmy pod nimi. No i zjeżdżalnie. Na największą -z dorosłych tylko ja poszłam a z dzieci tylko Ula. Jedzie się w niej 70 km/godz. Zjedżdżalnia stoi na wysokości chyba szóstego piętra. Odważyyśmy się tylko dwa razy na niej zjechać. Na dole szukalam swojego bikini bo od tej prędkości, od wody lecącej we mnie prosto po oczach i nie tylko - góra od stroju kąpielowego znalazła się na plecach, a z majtek zrobiły się stringi. Kurcze jakie to wrażenie tak pędzić samym ciałem! Odpoczełam. Ten wyjazd oderwał trochę moje myśli od ostatnich koszmarnych dni. Dla mnie to były najczarniesze w moim życiu. Nie mogę o tym jeszcze swobodnie pisać bo boli.
Komentarze
Polecam
A ci co mają urodziny wchodzą za darmo....
moi znajomi tam byli w zeszłym roku, też zachwyceni:))zazdroszczę,.
jak słowo daję :)